..żegnam
~Storm
..żegnam
~Storm
post opublikowany z tygodniowym opóźnieniem, z przyczyn ode mnie niezależnych
Nikt nie beczał. Bez zbędnych pożegnań. Ci, którym zależy i tak będą się spotykać, więc wszystko gra. Nie zamierzam pisać, że miałem fajną klasę, wspaniałych ludzi i inne takie gówna – bo każdy wychodzący tak uważa. Osobiście – lubiłem wszystkich, szanowałem większość, kontakty zamierzam utrzymać z… może czterema osobami?
Nauczyciele byli różni, mógłbym o tym napisać dwa eseje. Pytanie – po co? Epizod się skończył, wnioski wyciągnięte (albo i nie), także jedziemy do przodu.
Gratuluję tym, którzy dostali się dokładnie tam gdzie planowali. Osobiście większym rispektem darzę kogoś, kto złożył podanie do zawodówki, dokładnie wie co chce robić i dokładnie tam się dostał. Bez zbędnych przerośniętych aspiracji i rozczarowań. Bądźcie ze sobą szczerzy ludzie.
A teraz cóż, czekamy na powiększenie naszej liczby znajomych na naszej-klasie we wrześniu. Odnośnie bloga – zostanie na serwerze, chyba że Storm będzie chciał go usunąć – wtedy nie zaprotestuję. Nie wykluczam jednak opcji, że posty dotyczące czegoś innego niż gimnazjum, zostaną przeniesione. Gdzie? Ci, którzy będą chcieli, znajdą.
Powodzenia w życiu, nie bądźcie frajerami.
Pozdrawiam,
~Axel
PS Czekamy na post pożegnalny Storma.
Czego? Mych “męk” w tej szkole, codziennego przebywania w tym samym otoczeniu. Wszystko skończy się za całe dwa tygodnie. Nie żebym ten czas jakoś specjalnie źle wspominał, bo te całe 3 lata były całkiem miłe, lecz każdy dzień był prawie taki sam – teraz będzie lekka odmiana.
Jakby nie patrzeć przez te 2 tygodnie jest jednak jeszcze trochę roboty do wykonania. We wtorek czeka nas ścieżka Europejska (?), potem jeszcze parę innych zdarzeń, na akademii i Zabawie Gimnazjalnej (!) kończąc.
Ogółem standard, bo co roku odbywają się te same uroczystości, lecz o nieco zmienionej zawartości. Nasza klasa (tj. 3B) przygotować ma wszelakiego rodzaju materiały o Austrii. Roboty jest co nieco. Chyba każdy ma coś do roboty. Ja z grupą kolegów jestem zobowiązany do wymyślenia scenki, na którą nie mamy konkretnych pomysłów. Prawdopodobnie ostatecznie wymyślimy ją godzinę przed występem, a i tak mało kto zrozumie głęboki przekaz występu.
Poza ścieżką, z tego co się orientuję w następny poniedziałek wybieramy się do lasu, na zwierzynę i kiełbasy. I tak będzie padać. Mniejsza, jakoś mnie ta “wycieczka” zbytnio nie interesuje.
Co będzie się jeszcze dziać po drodze – nie wiem. Wiem jedynie, że na akademię zakańczającą pobyt w tych murach, mam nauczyć się gejowskiego wierszyka, o tym jak mi zajebiście smutno z powodu odejścia stąd. Właściwie sam nie wiem o czym ten wiersz jest, ale domyślam się, że jego zakończenie można by skrócić do dwóch słów: “Smutno mi…”.
Po wyczerpujących prognozach wróćmy do ostatnich wydarzeń. W szkole nic ciekawego, prawie wszyscy skończyli poprawiać oceny, w czwartek były projekty interdyscyplinarne – nudy jak cholera (bynajmniej nie dlatego, że zajęliśmy ostatnie miejsce), a poza tym to co zwykle.
Dobra – koniec. Teraz umyjcie gonady i do spania.
Pozdrawiam
~Storm
Rozmyślając o sensie życia na informatyce, naszła mnie niespodziewana ochota na obczajenie błędów ortograficznych i stylistycznych na oficjalnej stronie naszej szkoły. Jakież było moje zdziwienie, gdy po wklepaniu frazy “zspzalasowa” w google (dokładnego adresu nie znam i nie chcę pamiętać), ujrzałem link wyróżniający się na tle innych. Link zawierający magiczne słowo “blog” i co więcej – jego autorami nie byli Storm & Axel.
Blog ten posiada 113 notek (ponad 3 razy więcej niż ten) oraz 277 komentarzy (ponad 2 razy więcej niż ten). Woah. No i jest bardziej kolorowy. Dlatego, nie pozostaje nam nic innego, jak pochylić głowę i oddać cześć temu o to linkowi:
-> http://xxxmarysoolxxx.bloblo.pl/ <-
Mimo, że jesteśmy kolegami po fachu, nie będziemy komentować wartości merytorycznych. Oczywiście, jest to blog jednej osoby, bez określonej tematyki (nasz luźno nawiązuje do szkoły), ale, ALE, pojawiają się tam treści związane z zspzalasowa (m. in. o Zielonej Szkole – czego nam brak), więc czujemy się odpowiedzialni, żeby linka podać.
Pozostaje nam tylko życzyć Wam, Czytelnicy (którzy nas pewnie opuścicie, chlip chlip), miłego czytania, komentowania i oglądania zdjęć.
Pozdrawiamy,
the two pokemon hunters
~Storm i Axel.
Tak. Ruszyło mnie sumienie i postanowiłem wreszcie sknocić coś nowego i ukraść z waszego terminarzu kolejne 10 minut. Ale żeby nie było do końca chamsko, przedstawię kilka faktów z ubiegłego miesiąca (aż tyle nic nie pisałem? :O). Ostatnio pisałem 5 kwietnia (ja – Storm, Axel pisał coś jeszcze o projektach intergejdyscyplinarnych więc tego nie wliczam), więc od tego czasu miało miejsce z pewnością wiele ciekawych rzeczy, więc raczej nie będę każdej z nich opisywał jakoś szczegółowo, bo po pierwsze nikomu nie chciało by się tej kupy gówna czytać, a po drugie sam szczegółów nie pamiętam.
Chyba najważniejszym wydarzeniem były kompetencje, chociaż mnie jakoś specjalnie nie interesowały, co więcej – cóż mogę o nich napisać – tyle że były. Śmieszny fakt, o którym myślę, fajnie wspomnieć to panika ludzi na wszelakich forach czy innych serwisach po tym jak okazało się, że “były wycieki :O”. Mniejsza.
Co tam się działo jeszcze? Z spraw klasowych to pewnie kolejne “starania” o wycieczkę, które sprowadzają się do ciągłego zwalania na jakąś inną osobę, przykładowo “A bo Justyna nic nie załatwiła”, “A Osa nie ruszył dupy do Oleary”, “A bo oni nie chcą”, itd. itd. Wycieczki jak się domyślacie – nie będzie, podobnie z balem, o którym za chwilę.
Docieramy więc do ostatniego tygodnia w szkole, który minął w anarchiczny sposób. Zniknął nasz władca lecz jak ujęliśmy to na WFie po zakończeniu hymnu “nawet gdyby był na końcu świata, my jesteśmy z nim” (czy coś w ten deseń). Bez specjalnego wysiłku można było zobaczyć efekty braku szefa, chociażby patrząc na wymachujących fajami pracowników za szkołą. Już jutro koniec wszystkiego dobrego. Boss wraca.
Wrócę teraz do jakże pożądanego balu, którego IMO nie będzie. Dlaczego? Śmieszne są niektóre warunki, które stawiają nam nauczyciele, bo sami chcą aby ten bal się odbył, bo “wypada” jednocześnie zniechęcają nas do tego. Jak? Sami wiecie. Początkowo koncepcja aby bal odbył się jedynie w gronie uczniów, bez żadnych osób towarzyszących raczej nikomu się nie spodobał, co było widać po liczbie osób chętnych na takie party. Teraz po przemyśleniach grona, okazało się, że bez osób towarzyszących, będzie za mało luda :O Cóż za zaskoczenie. Nastąpiła zmiana: można brać osoby towarzyszące… ale tylko z gimnazjum. Jedyny pozytywny aspekt to cena biletu wstępu, która ma oscylować w okolicach 15-20zł. Cała ta szopka jest nawet zabawna, ale szczerze – I don’t give a fuck. Będzie bal to pójdę, z czy też bez osoby towarzyszącej, nie będzie – popłaczę chwilę w kącie i mi przejdzie.
Poza tym w szkole to samo co zwykle. Wszyscy pilnie uczą się aby poprawić oceny. Serek stał się most wanted uczniem w szkole. Nauczyciele dalej nam gadają o naszej biednej przyszłości. Na zewnątrz zrobiło się ciepło, a nawet i kwiatki są. Jak mi coś jeszcze wpadnie do głowy to dorzucę.
Pozdrawiam
~Storm
Ps. Tak, wiem – minął miesiąc a ja napisałem ledwo kilka zdań. Postaram się odpokutować za ten niecny czyn.
Szczerze mówiąc, nie potrzebuję tych ocen. I nie chce mi się bawić. I szczerze wątpię, żeby to było z urzędu obowiązkowe. Ale mamy to zrobić.
Ołrajt, soł jak wszyscy wiedzą mieliśmy być podzieleni na pięć grup. W zamierzeniu grupy miały przygotowywać każda oddzielnie jakiś temat. No ale wait a sec, przecież chyba nie jest zabronione komunikowanie się między poszczególnymi grupami? Co więcej, to jest tylko jakiś pieprzony projekt, który zapewne gówno da. Jedyną NIEFAJNA kwestią jest to, że dostaliśmy aż 2 dni na wymyślenie swojego tematu. Jednakże na zrealizowanie go mamy 30 dni, co jest KUPĄ CZASU. W tym czasie każdy samemu by sobie coś zrobił.
Jednak integracja przede wszystkim. No ale dobra, w końcu to doprawdy serious business, te oceny takie ważne, a odpowiedzialność wykonania dyrekcji jest przytłaczająca, więc dzisiaj na szanownym j. polskim. rozpoczęło się gorączkowe ustalanie. Które przebiegało do dupy. Głównie przebiegało w ten sposób, że kartkę i możliwość jej zmiany dostały może 3-4 osoby (w tym 2-3 na jedynie chwilę).
Pierwsze rozdysponowanie było żartem. Wyjątkiem była ekipa z Dolc, którą mr. Czeczen sam sobie rozpisał. (jako bonus dodam, że znajdowało się tam 5 chłopa i, uwaga, jedna dziewczyna
). Ja wziąłem te osoby, które były zainteresowane biologią i mi o tym powiedziały oraz dwóch chłopa którzy siedzieli blisko mnie (naprawdę miałbym do kogoś krzyczeń na j. polskim? :O). Potem kartka na długi czas zniknęła i powróciła ze stanem : jedna grupa “elitarnych” dziewczyn, reszta dziewczyn, reszta chłopaków. Wystąpiło “małe niezbalansowanie” drużyn. Osoba, która była odpowiedzialna za grupy stwierdziła jednak, że ich nie zmieni.
Zmuszony zostałem w takim razie do przechwycenia kartki i sporządzenia “wersji drugiej”. I tutaj było naprawdę miło, ja wymieniłem parę osób na osoby słabsze, powstała grupa męsko-damska, a ekipa z Dolc przyjęła pod swoje skrzydła osoby troszkę mniej radzące sobie w matematyce. Było naprawdę dobrze (prawie tak jak w grupach które robiłem na matematykę bez granic
).
Jednak jak się okazało, demokracja znowu dała ciała. Jednej osobie po prostu się grupy nie podobały i stwierdziła, że tak nie będzie. Czemu się nie podobały? Ano bo zamiast 5 dziewczyn jakie miały być są tylko 3, a pozostałe osoby są suabe i nic nie będą robić. Otóż, takie skreślanie ludzi z góry jest KRZYWDZĄCE i DEBILNE. Sam wiem z doświadczenia, że wystarczy dobre podejście i dobre wyznaczanie zadań, żeby każdy mógł się wykazać. Tutaj jednak okazało się kto jest słaby psychicznie i egoistyczny. Dyskusja nie przyniosła rezultatów, natomiast poskutkowała metoda “ide do mamy”. Teraz rzeczy, które prawdopodobnie nie wszyscy wiedzą. Po lekcjach udałem się do dyrekcji (nawet bez mundurka, o!). Pogadałem sobie, przedstawiłem swoje argumenty które zostały zaakceptowane. Odniosłem jednak wrażenie, iż mimo że dyrekcja przyznaje mi 100% i wyraża się niepochlebnie o całej dramatyce sytuacji, musiało zostać coś już wcześniej obiecane. Gdyż, uwaga, SĄ TYLKO 4 GRUPY. Tak, tylko 4 co oznacza, że 3 będą siedmioosobowe i jedna ośmioosobowa. A jak mamy się podzielić? A no tak, żeby wszyscy (tj jedna osoba) byli zadowoleni – OBOWIĄZUJĄ GRUPY Z WERSJI PIERWSZEJ, NATOMIAST OSOBY Z GRUPY PIĄTEJ WERSJI PIERWSZEJ ( ci słabsi) MAJĄ WEDLE UZNANIA PRZENIEŚĆ SIĘ DO INNYCH GRUP. Sry za capsa. Powodzenia w wymyśleniu tematów. Pozdrawiam,
~Ax
PS Olej szkołę zostań ninja.
Jeżeli poziom Twojej inteligencji przekroczył już próg 25 to powinieneś już dawno wiedzieć, że dziś będzie o zacnej podróży na targi szkół ponadgimnazjalnych w Tarnowie. Jako iż nie każdemu przyszło przeżyć to co my sami przeżyliśmy postaram się pokrótce przedstawić minione fakty.
3 kwietnia 2009 roku, klasy 3 Gimnazjum wybrały się pomarańczowym hasiokiem (lub bardziej oficjalnie: pomarańczowym, luksusowym autokarem o pojemności za małej o 10 miejsc) na targi szkół, które mają się odbyć na przedmieściach Zalasowej (tj. w Tarnowie). Początek standardowy: kierowca chcąc pokazać na co stać jego sprzęt włącza ogrzewanie, a wszyscy otwierają okna co by się nie udusić. Na każdym zakręcie spod naszych nóg wydobywają się coraz to piękniejsze melodie (nie! to nie jest skrzypienie!). Niestety na jednym z zakrętów struna pierdolnęła (co było poprzedzone przez fakt tupnięcia Galasa) i słuchana przez wszystkich melodia przemieniła się w brzydki (i śmierdzący zarazem) odgłos spadającego samolotu (BBBZZIIUuuuuuuuuuuuuuuuu!). Autobus zatrzymał się, lecz kierowca nie zaobserwował nic godnego uwagi, więc ruszamy dalej i po 300 metrowej przejażdżce mechanicy z Dolc odkryli że wysiadł… resurrr! Wszyscy wypad z autobusu, a kierowca pojechał sam. Wylądowaliśmy na zadupiu bez perspektyw. Jedni mieli nadzieję w przejeżdżającej do elektrowni latarce, drudzy zaś uzyskali niepotwierdzone informacje, że wypadek z autobusem to tak naprawdę spisek Marka (co głosił znak drogowy). Nieprzerażeni ubiegłymi wydarzeniami czekamy na zbawienie, które przybyło… w kolejnym pomarańczowym hasioku
. Wsiadamy lecz autobus nie wydaje już pięknych melodii, ale przynajmniej ogrzewanie dalej działa. Szczęśliwie docieramy na miejsce (tj. targi) i idziemy na nudne “wykłady”.
Na wykładach nie było nic zbytnio ciekawego, prócz pani gadającej to co już dawno wiemy. Co wiemy? To że kompetencje to poważna sprawa i naprawdę musimy się do nich przyłożyć, że wybór szkoły jest bardzo ważny, bo od niego może zależeć nasza przyszłość itd. itd. Jedyną interesującą rzeczą były wymiary pani wykładającej…
Na samych targach było trochę lepiej. Była muza, był dancefloor i nawet ciasteczka były! Niektórym nawet udało się nawiązać nowe znajomości. Nikt o swoich wymarzonych szkołach informacji nie zbierał. Jedyną rzeczą jaką wszyscy zbierali to ulotki, które są jakże ważne i zawierają bardzo cenne informacje.
Powrót był również ciekawy. W Skrzyszowie połowa ulotek skończyła jako samoloty (tyle że w formie materiału na samolot), a w Szynwałdzie pan w garniturze próbował zrobić nam fotkę swoim wypasionym Słonym Eriksonem K69.
Czy jestem zadowolony z podróży? Myślę że tak. Było zabawnie, zjadłem trochu ciasteczek i ogółem nie było źle. Jedyną wadą był fakt, że wróciliśmy dużo później niż powinniśmy, ale nie będę już o to płakać.
Pozdrawiam
~Storm
Rozczaruję was – blog ciągle żyje i z racji powrotu do szarych murów codzienności, zostaje reaktywowany.
Dziś należy poruszyć kilka tematów, od ostatniego postu uzbierało się tego wystarczająco, żeby skleić wpis. O czym zaraz przeczytacie? Rekolekcje, próbne egzaminy, 1 kwietnia, 2 kwietnia i pojawiająca się na horyzoncie konkurencja dla bloga – o tym zamierzam nudzić.
Teoretycznie mieliśmy trzy dni wolnego. Yay! Cóż, może to ja jestem dziwny, ale wolałbym te trzy dni standardowo chodzić do szkoły. Czemu? Prosty bilans – normalnie siedziałbym w szkole w godzinach 8-13, a tak nie było mnie 12-16. W sumie mniej godzin, ale patrząc pod względem jakości, wyrwali mi najlepszy kawałek dnia. No ale w słusznym celu oczywiście.
Nie będę się rozpisywać o samym siedzeniu w kościele, to sprawa indywidualna (jednak chyba nie ma kogoś kto by nie narzekał na godziny naszych Mszy). Ubodło mnie tylko to, że jednak nie sprawdzano obecności
Ah, no i jak mógłbym zapomnieć – wyszło na to, że gimnazjum się wstydzi i nie śpiewa w kościele (za wyjątkiem małej grupy chłopców of kors).
Natomiast o chęć zniszczenia czegokolwiek co dymi przyprawiły mnie owe kochane próbne testy, tfu, próbne egzaminy kompetencji, nie, próbne egzaminy gimnazjalne. Tak czy srak, pytanie główne brzmi “po co?”. Po co je pisaliśmy? Oczywiście jedyna słuszna odpowiedź to “dla naszej własnej wygody, żebyśmy wiedzieli nad czym musimy jeszcze popracować”.
Oh wait, ale czy ten test nie jest z 2005 roku i raczej nie będzie go teraz? I czy ja nie jestem już na tyle duży, że sam wiem w czym jestem dobry a w czym nie? Jacha, jeśli ktoś chce się sprawdzić, niech się sprawdza, ale nie mieszajcie w to osób, które nie chcą. Ta nadopiekuńczość jest po prostu p-r-z-y-t-ł-a-c-z-a-j-ą-c-a. Dostajemy zadania, kartkówki, testy i ciągle przypomina się nam o tej zatrważającej dacie egzaminów, żebyśmy dobrze wypadli, a nauczyciele zachowali posady. Troche powtarzania jest ok, ale ludzie, nie popadajmy w skrajności.
Tak więc siedzimy sobie na tej sali, dłubiąc w nosie i próbując zasnąć. Czemu nie można wychodzić wcześniej? Nie wiem, może rozproszylibyśmy innych piszących. Nie było parę kluczowych dla rozrywki osób, jednak domyślam się, że średnia przez to podskoczy. Zabawa z listeningiem była ciekawa, całe szczęście przynajmniej, że wypuszczono nas wcześniej.
Aj, przypomniało mi się jeszcze. Zabawna sprawa była jak pisaliśmy poprzednie próbne testy, o ile pamiętam w grudniu. Piszemy sprawdzian, na którym pojawiają się zagadnienia, których jeszcze nie przerabialiśmy (bo pojawiają się wiosną) i jeszcze dostajemy z tego oceny.
.
Ciekawy dziś jest dzień. Ciekawy, bo nie dość, że wszystkie inetowe serwisy kłamią na potęge, to jeszcze można powiedzieć koleżance, że się ją kocha/ma mózg a potem to odwołać. I być fajnym i dowciapnym, a przecież o to chodzi w naszym marnym życiu. Im człowiek starszy, tym jakoś te pomysły na dokuczenie innym umykają, a lenistwo bierze w góre. Dlatego, z żalem, muszę przyznać, że nic konkretnego dzisiaj nie odpicowałem (jednak dzień się jeszcze nie skończył!). Jeśli wam się udało, piszcie w komentach – za każdego z nich, Stormowi poszerza się uśmiech. Jak się wam nie udało, to też piszcie.
Co więcej, jutro też jest wyjątkowy dzień. Wszyscy wiemy o co chodzi, więc nie będę tu rzucać cynizmem albo też się nad wyraz rozczulać. Czy ktoś wierzy w Boga czy nie, Jan Paweł II był wielkim człowiekiem i należy się mu cześć. No a jeśli ktoś do tego jeszcze podchodzi z religijnym zapałem, to praktycznie bycie jutro w kościele jest jego świętym obowiązkiem. Ah, jakby się wybierała większa ekipa, to dajcie znać, które miejsce pod dzwonnicą zajmujemy (to taki psztyk w nos odnośnie religijnej hipokryzji). Patrząc na jutrzejszy dzień z innego punktu widzenia, w szkole ma być jakaś akademia, więc niech ktoś mi łaskawie wyjaśni JAK TO WYGLĄDA I CZY IDZIEMY NORMALNIE DO SZKOŁY.
A teraz tak na deserek – blog będzie mieć konkurencję. Otóż, z pewnego źródła wiem (na razie oczywiście nieoficjalnie), że szkoła znowu chce mieć swoją gazetkę i zostanie ona reaktywowana. Oraz pewnie połączona z podstawówką. Z racji tego, że z redakcji byłego Gimnazjatexa pozostałem chyba tylko ja, nie wiem jak to będzie teraz wyglądało. Tak czy siak, Axel & Storm będą pisać dalej (mam nadzieję). Jeszcze w związku z tą gazetką – czy ktoś z was pamięta conieco o ścieżce ekologicznej z tego roku? Za każdą pomoc będę bardzo wdzięczny.
Wpis się kończy, ja z napięciem wpatruję się w słupek oglądalności bloga, a wy pewnie pakujecie się do szkoły. No dobra, żartowałem. Anyway, życzę wszystkim udanego powrotu do szkoły oraz pozdrawiam
~Axel
PS Motylek rox.
PPS Axel się już dowiedział, jutro akademii nie ma w szkole
.
Tak więc z wielką przykrością ogłaszamy iż nasz blog odchodzi powoli w niepamięć. Powodów jest masa: brak zainteresowania czytelników, brak czasu autorów, brak weny, chęci itd.
Mam nadzieję, że miło spędziliście czas czytając nasze dzieła, jednocześnie nie martwcie się: jesteśmy jeszcze w szkole. Jutrzejszego dnia adres do strony będzie już nieaktywny, za co też przepraszamy i pozdrawiamy wszystkich, którzy zechcieli poświęcić swój cenny czas na czytanie grup jedynek i zer pisanych przez nas.
Pozdrawiamy!
~Axel&Storm
Dziś będzie o zacnym konkursie na geja z najdłuższym e-penisem, czyli oficjalnie zwanym konkursem na najlepsze wiosenne przebranie (czy coś w ten deseń).
Każdy kto w szkole był wie, że wygrało trzech gejów (a właściwie to jeden gej i dwóch pedałów, w tym jeden z wojska – doświadczenie zawodowe i te sprawy). Na pierwszym miejscu wylądował….. geeeeejj. Na drugim miejscu natomiast pojawił się…… peeeedał. Na trzecim i ostatnim na podium miejscu natomiast ukazał się… peedał. Dobra, koniec pieprzenia o gejach i pedałach, teraz na serio.
1. Damian – wyglądał ok, zielono, jasno i to przynajmniej gej, a nie pedał – zasłużone (choć IMO nie do końca) zwycięstwo.
2. Osa – prawdopodobnie dzięki niemu wpis ten uzyskał taki tytuł. Wybacz bracie ale wg mnie przebieranie się za płeć przeciwną i odgrywanie “lejdi” było fajne w 6 klasie (kiedy też pojawiłeś się jako pani wiosna) i ewentualnie w drugiej gimnazjum w moim wykonaniu ofc. Podsumowując – wybacz osa ale bym Cię nie wziął ![]()
3. Mareczek to nie mam pojęcia skąd się tam wziął, bo IMO strój wojskowy z wiosną ma tyle wspólnego co koniec świata w 2012 z prawdą.
Zaletą konkursu był fakt, że dostałem czekoladę mimo iż byłem nie w swoich ciuszkach
(dziękować Axelowi i Osie
). Poza konkursem nic ciekawego w szkole zdaje się nie działo.
Ostatnimi czasy na blogu jest trochĘ (i proszę mi się więcej nie czepiać) pusto, a tematów do opisywania jest coraz mniej, także miło byłoby gdybyście wy czytelnicy pomogli propozycjami.
Pozdrawiam
~Storm
Ps. Dziękować Idei za pomysł na wpis.
Ps2. Akcja w filmie zaczyna się od minuty.
ostatnie komentarze