Czego? Mych “męk” w tej szkole, codziennego przebywania w tym samym otoczeniu. Wszystko skończy się za całe dwa tygodnie. Nie żebym ten czas jakoś specjalnie źle wspominał, bo te całe 3 lata były całkiem miłe, lecz każdy dzień był prawie taki sam – teraz będzie lekka odmiana.
Jakby nie patrzeć przez te 2 tygodnie jest jednak jeszcze trochę roboty do wykonania. We wtorek czeka nas ścieżka Europejska (?), potem jeszcze parę innych zdarzeń, na akademii i Zabawie Gimnazjalnej (!) kończąc.
Ogółem standard, bo co roku odbywają się te same uroczystości, lecz o nieco zmienionej zawartości. Nasza klasa (tj. 3B) przygotować ma wszelakiego rodzaju materiały o Austrii. Roboty jest co nieco. Chyba każdy ma coś do roboty. Ja z grupą kolegów jestem zobowiązany do wymyślenia scenki, na którą nie mamy konkretnych pomysłów. Prawdopodobnie ostatecznie wymyślimy ją godzinę przed występem, a i tak mało kto zrozumie głęboki przekaz występu.
Poza ścieżką, z tego co się orientuję w następny poniedziałek wybieramy się do lasu, na zwierzynę i kiełbasy. I tak będzie padać. Mniejsza, jakoś mnie ta “wycieczka” zbytnio nie interesuje.
Co będzie się jeszcze dziać po drodze – nie wiem. Wiem jedynie, że na akademię zakańczającą pobyt w tych murach, mam nauczyć się gejowskiego wierszyka, o tym jak mi zajebiście smutno z powodu odejścia stąd. Właściwie sam nie wiem o czym ten wiersz jest, ale domyślam się, że jego zakończenie można by skrócić do dwóch słów: “Smutno mi…”.
Po wyczerpujących prognozach wróćmy do ostatnich wydarzeń. W szkole nic ciekawego, prawie wszyscy skończyli poprawiać oceny, w czwartek były projekty interdyscyplinarne – nudy jak cholera (bynajmniej nie dlatego, że zajęliśmy ostatnie miejsce), a poza tym to co zwykle.
Dobra – koniec. Teraz umyjcie gonady i do spania.
Pozdrawiam
~Storm
chętnie usłyszę wierszyk w Twoim wykonaniu ;D
a do końca coraz bliżej …