Archiwum autora dla

29
cze
09

exodus z kału

post opublikowany z tygodniowym opóźnieniem, z przyczyn ode mnie niezależnych

Nikt nie beczał. Bez zbędnych pożegnań. Ci, którym zależy i tak będą się spotykać, więc wszystko gra. Nie zamierzam pisać, że miałem fajną klasę, wspaniałych ludzi i inne takie gówna – bo każdy wychodzący tak uważa. Osobiście – lubiłem wszystkich, szanowałem większość, kontakty zamierzam utrzymać z… może czterema osobami?

Nauczyciele byli różni, mógłbym o tym napisać dwa eseje. Pytanie – po co? Epizod się skończył, wnioski wyciągnięte (albo i nie), także jedziemy do przodu.

Gratuluję tym, którzy dostali się dokładnie tam gdzie planowali. Osobiście większym rispektem darzę kogoś, kto złożył podanie do zawodówki, dokładnie wie co chce robić i dokładnie tam się dostał. Bez zbędnych przerośniętych aspiracji i rozczarowań. Bądźcie ze sobą szczerzy ludzie.

A teraz cóż, czekamy na powiększenie naszej liczby znajomych na naszej-klasie we wrześniu. Odnośnie bloga – zostanie na serwerze, chyba że Storm będzie chciał go usunąć – wtedy nie zaprotestuję. Nie wykluczam jednak opcji, że posty dotyczące czegoś innego niż gimnazjum, zostaną przeniesione. Gdzie? Ci, którzy będą chcieli, znajdą.

Powodzenia w życiu, nie bądźcie frajerami.

Pozdrawiam,

~Axel

PS Czekamy na post pożegnalny Storma.

22
maj
09

wyszperane w guglach – blogowa konkurencja.

Rozmyślając o sensie życia na informatyce, naszła mnie niespodziewana ochota na obczajenie błędów ortograficznych i stylistycznych na oficjalnej stronie naszej szkoły. Jakież było moje zdziwienie, gdy po wklepaniu frazy “zspzalasowa” w google (dokładnego adresu nie znam i nie chcę pamiętać), ujrzałem link wyróżniający się na tle innych. Link zawierający magiczne słowo “blog” i co więcej – jego autorami nie byli Storm & Axel.

Blog ten posiada 113 notek (ponad 3 razy więcej niż ten) oraz 277 komentarzy (ponad 2 razy więcej niż ten). Woah. No i jest bardziej kolorowy. Dlatego, nie pozostaje nam nic innego, jak pochylić głowę i oddać cześć temu o to linkowi:

-> http://xxxmarysoolxxx.bloblo.pl/ <-

Mimo, że jesteśmy kolegami po fachu, nie będziemy komentować wartości merytorycznych. Oczywiście, jest to blog jednej osoby, bez określonej tematyki (nasz luźno nawiązuje do szkoły), ale, ALE, pojawiają się tam treści związane z zspzalasowa (m. in. o Zielonej Szkole – czego nam brak), więc czujemy się odpowiedzialni, żeby linka podać.

Pozostaje nam tylko życzyć Wam, Czytelnicy (którzy nas pewnie opuścicie, chlip chlip), miłego czytania, komentowania i oglądania zdjęć.
Pozdrawiamy,

the two pokemon hunters
~Storm i Axel.

07
maj
09

projekty intergejdysciplinarne.

Szczerze mówiąc, nie potrzebuję tych ocen. I nie chce mi się bawić. I szczerze wątpię, żeby to było z urzędu obowiązkowe. Ale mamy to zrobić.

Ołrajt, soł jak wszyscy wiedzą mieliśmy być podzieleni na pięć grup. W zamierzeniu grupy miały przygotowywać każda oddzielnie jakiś temat. No ale wait a sec, przecież chyba nie jest zabronione komunikowanie się między poszczególnymi grupami? Co więcej, to jest tylko jakiś pieprzony projekt, który zapewne gówno da. Jedyną NIEFAJNA kwestią jest to, że dostaliśmy aż 2 dni na wymyślenie swojego tematu. Jednakże na zrealizowanie go mamy 30 dni, co jest KUPĄ CZASU. W tym czasie każdy samemu by sobie coś zrobił.

Jednak integracja przede wszystkim. No ale dobra, w końcu to doprawdy serious business, te oceny takie ważne, a odpowiedzialność wykonania dyrekcji jest przytłaczająca, więc dzisiaj na szanownym j. polskim. rozpoczęło się gorączkowe ustalanie. Które przebiegało do dupy. Głównie przebiegało w ten sposób, że kartkę i możliwość jej zmiany dostały może 3-4 osoby (w tym 2-3 na jedynie chwilę).

Pierwsze rozdysponowanie było żartem. Wyjątkiem była ekipa z Dolc, którą mr. Czeczen sam sobie rozpisał. (jako bonus dodam, że znajdowało się tam 5 chłopa i, uwaga, jedna dziewczyna :) ). Ja wziąłem te osoby, które były zainteresowane biologią i mi o tym powiedziały oraz dwóch chłopa którzy siedzieli blisko mnie (naprawdę miałbym do kogoś krzyczeń na j. polskim? :O). Potem kartka na długi czas zniknęła i powróciła ze stanem : jedna grupa “elitarnych” dziewczyn, reszta dziewczyn, reszta chłopaków. Wystąpiło “małe niezbalansowanie” drużyn. Osoba, która była odpowiedzialna za grupy stwierdziła jednak, że ich nie zmieni.

Zmuszony zostałem w takim razie do przechwycenia kartki i sporządzenia “wersji drugiej”. I tutaj było naprawdę miło, ja wymieniłem parę osób na osoby słabsze, powstała grupa męsko-damska, a ekipa z Dolc przyjęła pod swoje skrzydła osoby troszkę mniej radzące sobie w matematyce. Było naprawdę dobrze (prawie tak jak w grupach które robiłem na matematykę bez granic :) ).

Jednak jak się okazało, demokracja znowu dała ciała. Jednej osobie po prostu się grupy nie podobały i stwierdziła, że tak nie będzie. Czemu się nie podobały? Ano bo zamiast 5 dziewczyn jakie miały być są tylko 3, a pozostałe osoby są suabe i nic nie będą robić. Otóż, takie skreślanie ludzi z góry jest KRZYWDZĄCE i DEBILNE. Sam wiem z doświadczenia, że wystarczy dobre podejście i dobre wyznaczanie zadań, żeby każdy mógł się wykazać. Tutaj jednak okazało się kto jest słaby psychicznie i egoistyczny. Dyskusja nie przyniosła rezultatów, natomiast poskutkowała metoda “ide do mamy”. Teraz rzeczy, które prawdopodobnie nie wszyscy wiedzą. Po lekcjach udałem się do dyrekcji (nawet bez mundurka, o!). Pogadałem sobie, przedstawiłem swoje argumenty które zostały zaakceptowane. Odniosłem jednak wrażenie, iż mimo że dyrekcja przyznaje mi 100% i wyraża się niepochlebnie o całej dramatyce sytuacji, musiało zostać coś już wcześniej obiecane. Gdyż, uwaga, SĄ TYLKO 4 GRUPY. Tak, tylko 4 co oznacza, że 3 będą siedmioosobowe i jedna ośmioosobowa. A jak mamy się podzielić? A no tak, żeby wszyscy (tj jedna osoba) byli zadowoleni – OBOWIĄZUJĄ GRUPY Z WERSJI PIERWSZEJ, NATOMIAST OSOBY Z GRUPY PIĄTEJ WERSJI PIERWSZEJ ( ci słabsi) MAJĄ WEDLE UZNANIA PRZENIEŚĆ SIĘ DO INNYCH GRUP. Sry za capsa. Powodzenia w wymyśleniu tematów. Pozdrawiam,

~Ax

PS Olej szkołę zostań ninja.

01
kwi
09

prima aprilis

Rozczaruję was – blog ciągle żyje i z racji powrotu do szarych murów codzienności, zostaje reaktywowany.
Dziś należy poruszyć kilka tematów, od ostatniego postu uzbierało się tego wystarczająco, żeby skleić wpis. O czym zaraz przeczytacie? Rekolekcje, próbne egzaminy, 1 kwietnia, 2 kwietnia i pojawiająca się na horyzoncie konkurencja dla bloga – o tym zamierzam nudzić.

Teoretycznie mieliśmy trzy dni wolnego. Yay! Cóż, może to ja jestem dziwny, ale wolałbym te trzy dni standardowo chodzić do szkoły. Czemu? Prosty bilans – normalnie siedziałbym w szkole w godzinach 8-13, a tak nie było mnie 12-16. W sumie mniej godzin, ale patrząc pod względem jakości, wyrwali mi najlepszy kawałek dnia. No ale w słusznym celu oczywiście.
Nie będę się rozpisywać o samym siedzeniu w kościele, to sprawa indywidualna (jednak chyba nie ma kogoś kto by nie narzekał na godziny naszych Mszy). Ubodło mnie tylko to, że jednak nie sprawdzano obecności :)
Ah, no i jak mógłbym zapomnieć – wyszło na to, że gimnazjum się wstydzi i nie śpiewa w kościele (za wyjątkiem małej grupy chłopców of kors).

Natomiast o chęć zniszczenia czegokolwiek co dymi przyprawiły mnie owe kochane próbne testy, tfu, próbne egzaminy kompetencji, nie, próbne egzaminy gimnazjalne. Tak czy srak, pytanie główne brzmi “po co?”. Po co je pisaliśmy? Oczywiście jedyna słuszna odpowiedź to “dla naszej własnej wygody, żebyśmy wiedzieli nad czym musimy jeszcze popracować”.
Oh wait, ale czy ten test nie jest z 2005 roku i raczej nie będzie go teraz?  I czy ja nie jestem już na tyle duży, że sam wiem w czym jestem dobry a w czym nie? Jacha, jeśli ktoś chce się sprawdzić, niech się sprawdza, ale nie mieszajcie w to osób, które nie chcą. Ta nadopiekuńczość jest po prostu p-r-z-y-t-ł-a-c-z-a-j-ą-c-a.  Dostajemy zadania, kartkówki, testy i ciągle przypomina się nam o tej zatrważającej dacie egzaminów, żebyśmy dobrze wypadli, a nauczyciele zachowali posady. Troche powtarzania jest ok, ale ludzie, nie popadajmy w skrajności.
Tak więc siedzimy sobie na tej sali, dłubiąc w nosie i próbując zasnąć. Czemu nie można wychodzić wcześniej? Nie wiem, może rozproszylibyśmy innych piszących. Nie było parę kluczowych dla rozrywki osób, jednak domyślam się, że średnia przez to podskoczy. Zabawa z listeningiem była ciekawa, całe szczęście przynajmniej, że wypuszczono nas wcześniej.
Aj, przypomniało mi się jeszcze. Zabawna sprawa była jak pisaliśmy poprzednie próbne testy, o ile pamiętam w grudniu. Piszemy sprawdzian, na którym pojawiają się zagadnienia, których jeszcze nie przerabialiśmy (bo pojawiają się wiosną) i jeszcze dostajemy z tego oceny. :) .

Ciekawy dziś jest dzień. Ciekawy, bo nie dość, że wszystkie inetowe serwisy kłamią na potęge, to jeszcze można powiedzieć koleżance, że się ją kocha/ma mózg a potem to odwołać. I być fajnym i dowciapnym, a przecież o to chodzi w naszym marnym życiu. Im człowiek starszy, tym jakoś te pomysły na dokuczenie innym umykają, a lenistwo bierze w góre. Dlatego, z żalem, muszę przyznać, że nic konkretnego dzisiaj nie odpicowałem (jednak dzień się jeszcze nie skończył!). Jeśli wam się udało, piszcie w komentach – za każdego z nich, Stormowi poszerza się uśmiech. Jak się wam nie udało, to też piszcie.

Co więcej, jutro też jest wyjątkowy dzień. Wszyscy wiemy o co chodzi, więc nie będę tu rzucać cynizmem albo też się nad wyraz rozczulać. Czy ktoś wierzy w Boga czy nie, Jan Paweł II był wielkim człowiekiem i należy się mu cześć. No a jeśli ktoś do tego jeszcze podchodzi z religijnym zapałem, to praktycznie bycie jutro w kościele jest jego świętym obowiązkiem. Ah, jakby się wybierała większa ekipa, to dajcie znać, które miejsce pod dzwonnicą zajmujemy (to taki psztyk w nos odnośnie religijnej hipokryzji). Patrząc na jutrzejszy dzień z innego punktu widzenia, w szkole ma być jakaś akademia, więc niech ktoś mi łaskawie wyjaśni JAK TO WYGLĄDA I CZY IDZIEMY NORMALNIE DO SZKOŁY.

A teraz tak na deserek – blog będzie mieć konkurencję. Otóż, z pewnego źródła wiem (na razie oczywiście nieoficjalnie), że szkoła znowu chce mieć swoją gazetkę i zostanie ona reaktywowana. Oraz pewnie połączona z podstawówką. Z racji tego, że z redakcji byłego Gimnazjatexa pozostałem chyba tylko ja, nie wiem jak to będzie teraz wyglądało. Tak czy siak, Axel & Storm będą pisać dalej (mam nadzieję).  Jeszcze w związku z tą gazetką – czy ktoś z was pamięta conieco o ścieżce ekologicznej z tego roku? Za każdą pomoc będę bardzo wdzięczny.

Wpis się kończy, ja z napięciem wpatruję się w słupek oglądalności bloga, a wy pewnie pakujecie się do szkoły. No dobra, żartowałem. Anyway, życzę wszystkim udanego powrotu do szkoły oraz pozdrawiam

~Axel

PS Motylek rox.

PPS Axel się już dowiedział, jutro akademii nie ma w szkole :( .

17
mar
09

włącz odbiornik, wyłącz musk + bonus

Bierzmowanie było i się udało. Strat w ludziach nie odnotowałem, jedyne co to zmarzły mi nogi. Wszyscy ładnie wyglądaliśmy oraz każdy otrzymał to, co otrzymać miał.

Było już o muzyce, trochę o internecie się przewinęło, czas na telewizję. Wynalazek zaiście przełomowy, który niestety stracił na znaczeniu na rzecz Sieci. (btw. “Why do you think the net was born? PORN PORN PORN!”).  Jednak, o ile korzystając z internetu musimy poklikać i przewalić się przez kilogramy literek, to w przypadku TV zasada jest prosta – patrz nazwa posta [człowiek nie czuje kiedy rymuje].

Oczywiście, tak jak istnieje zarówno redtube.com jak i wikipedia, tak samo istnieją różne kanały. Ale przyznajcie się, jak wiele z nas (i jak często) ogląda Discovery, Animal Planet, etc.? Owszem, ponadto istnieją przydatne kanały informacyjne i sportowe, czasem jakiś dobry film poleci na HBO,  ale większość populacji opiera się na zestawie TVN+Polsat i serwowanych przez nie shitach.

Filmów na tych kanałach nie oglądam, bo ich nie ma. Tak naprawdę są to reklamy przerywane filmem, a z racji tego, że im więcej ich oglądam tym mniej chcę kupować, omijam je szerokim łukiem. Oprócz pseudopolicyjnych programów (np. W11), trademarkiem tych stacji są denne sitcomy, gdzie już niewiadomo kto z kim i dlaczego, a limit empatii dla biednych bohaterów ciężko doświadczonych przez życie, został już dawno wyczerpany.

Jeszcze jedna ważna kwestia – telewizja ogranicza wyobraźnie. Nic nie musimy myśleć, wszystko nam podają – piękne, proste, przyjemne i kolorowe. W tym aspekcie książka jest jedynym słusznym rozwiązaniem, pobudza nas do myślenia i pozwala samemu tworzyć obraz ukazywanej rzeczywistości.

Pominę już chyba wszystkie ustawiane teledurnieje i realityszoł, samo pisanie o tym jest bolesne. Podsumowywując, TV jest dobre jeśli naprawdę nic sie nam nie chce i szukamy jakiejś niewymagającej rozrywki, jeśli jednak gnisz w fotelu całymi dniami – gnij dalej, im mniej ludzi sterowanych przez media, tym lepiej.

***bonus – opowiadanie niezwiązane z tematem***

Wyobraźcie sobie szkołę, gdzie nie można się nudzić…wrrrróć, wyobraźcie sobie szkołę gdzie czasami nie jest nudno. Jeśli wam się udało, jesteście całkiem nieźli. Jednak taka szkoła istniała i znajdowała się we wsi o wdzięcznym imieniu Przedlas. Przenieśmy się tam i zaobserwujmy łots going on, pewnego wiosennego dnia kiedy pada śnieg.
Była pierwsza lekcja, lecz Wiesław zdążył się już znudzić. Czuł się jak w klatce, nie wiedział czemu tu siedzi i jaki ma to cel. Był znudzony i coraz bardziej zły. Skończyło się mu jedzenie i nie przyniósł książki na lekcje. Patrząc na znudzonych uczniów, zdał sobie sprawę, że nie widzi kolorów. Wyjaśnienie jest bardzo proste, Wiesław był chomikiem.
Wieśka do szkoły przyniósł bardzo dawno temu Zdzisław, chcący zaszpanować przed kolegami swoim nowym kochankiem. Niestety tego samego dnia, chłopiec odkrył, że nie tylko zwierzęta mają gniazdo pasujące do jego USB. Ale o tym innym razem.
W klasie były cztery osoby, które się nie nudziły. Był to Tomek i jego trzech kumpli. Nie nudzili się dlatego, że robili zadanie na kolejną lekcję.
- Mówiłem ci, trzeba to było zrobić w domu, teraz to kiha. – powiedział jeden z nich.
- Twoja stara. – celnie zripostował Tomek.
- Jego stara to też twoja stara, you fail idioto. – wtrącił się delikatnie drugi.
-  Czak Noris nigdy nie failuje. – filozoficznie stwierdził trzeci.
Tomek był zły, kumple nie pozwalali mu się skupić, a jeśli nie zrobi tego zadania, zostanie mu wymierzony Sądny Wzrok oraz dostanie Minusa Zagłady. Z racji tego, że był tak niezwykle skoncentrowany (jego zwieracze były w pełnej gotowości) nie zauważył, jak Stanisław rzucił w niego kredką.
Dopiero kiedy poczuł inną kredkę w swojej Grocie Nestle, uciszył kolegów i krzyknął do Staśka “pies Cię chędożył”. W tym momencie zamilkł nauczyciel, uczniowie przestali grać w karty i rozmawiać, a Lech palić. Ich spojrzenia powoli odwróciły się w kierunku Tomka. Jednakże nie widząc żadnego psa, wrócili do swoich zajęć, a Zdzisław był bardzo rozczarowany.
- Ale burdel. – pomyślał Wiesiek.

***koniec bonusu***
Nie, nie straciłem mózgu. Po prostu musiałem wypuścić trochę poyehania na zewnątrz. Mam też mały konkurs bez nagrody – co wyróżniało Staszka, Tomka i Zdziska? Podpowiem, że chodzi o choroby.  Powodzenia & Pozdrawiam,

~Axel

PS Post powstał pod patronatem Joe Satriani’ego ( http://www.youtube.com/watch?v=OI5PoATwII8 ) oraz herbaty Lipton.

PPS Za każdą osobę, która napisze “Powodzenia, Storm!” w komentarzu, kuratorium przyzna mu +1 punkt. (informacja niepotwierdzona)

15
mar
09

poznać tajemnice

UWAGA Post w całości został napisany przez naszego czytelnika, który woli pozostać anonimowym. Thx!

Definicja tajemnicy? Szukałam w Wikipedii i doszukałam się tylko kwestii formalnych, moja domowa encyklopedia PWN również milczy na jej temat. Podejrzane, nieprawdaż? Wyglądałoby na to że ktoś tu ma przed nami jakieś tajemnice…

A więc proponuję zacząć od początku.

Na początku był Bóg, potem stało się światło, stało się niebo, stała się ziemia, stała się woda, stał się ląd…wreszcie ptaszki, rybki, pchełki i ludzie. Shit! czy to bajka dla maluchów czy najświętsza księga najpoważniejszej religii na świecie?! Tak, tak… to wszystko przenośnia, nie wolno odbierać tego dosłownie. Ale czy Bóg ma nas za idiotów że nie chce przedstawić nam faktów?

Do czego zmierzam. Na ścianie w sali nr 24 mojej szkoły wiszą takie mądre słowa: „To co wiemy jest kroplą. To czego nie – morzem”.

Prawda jest taka że niewiele wiemy o Wszechświecie… poprawka: gówno wiemy. Niewiele to my wiemy o nas samych.

Wydawałoby się że w definicji „tajemnicy” powinno znaleźć się słowo „niewiedza”. Bo przecież mając tajemnicę ukrywamy coś, czyli tym samym doprowadzamy do tego że ktoś inny czegoś NIE WIE.

A więc czy Bóg stwarzając nas i sprawiając że tak wielu rzeczy nie wiemy ukrywa coś przed nami? Czy ma tajemnice? I czy mieć tajemnice to grzech?

Wynikałoby z tego że albo nasz Stwórca wcale nie ma przed nami tajemnic albo nie ma w nich nic złego.

Ja byłabym skłonna uznać za prawdziwą alternatywę pierwszą.

Nie trzeba się długo zastanawiać aby dojść do wniosku że tajemnica to nie tylko niewiedza. Bo czy mały Jaś nie wiedząc skąd wziął się liść na drzewie kiedy tato nie potrafi mu tego objaśnić tak aby zrozumiał może osądzać ojca że ma przed nim tajemnice?

Możecie doszukiwać się w tym pytaniu odpowiedzi na pyt. zadane w 6 zdaniu akapitu 2.

Jakże często mówi się że świat kryje przed nami wiele tajemnic… jest to chyba drobne nadużycie tego słowa.

Tajemnica to wg mnie świadome zatajanie czegoś przed kimś i często towarzysząca jej usilna chęć niedoprowadzenia aby owy ukrywany fakt wyszedł na jaw.

Mając lekki zarys pojęcia „tajemnicy” można by sprawdzić jak ma się ona w kontaktach międzyludzkich…

Bo tajemnice w naszym życiu były, są i będą.

Bo są potrzebne.

Bo ma je każdy. Oczywiste. Lecz nie zawsze jesteśmy ich świadomi.

Jeżeli nie jest idiotą szybko powinieneś sie zorientować że to co tu pisze jest sprzeczne z tym co napisałam wyżej. Masz racje. Ale jeżeli oprócz tego masz jeszcze zdolność obserwacji tego co dzieje się dookoła powinieneś wiedzieć że świat jest pełen sprzeczności.

[prawda jest taka że nie potrafię jednoznacznie określić tego co uważam za tajemnicę a powyższa nieudolna próba była po to aby od czegoś zacząć]

Jednakże nie do końca mając pojęcie co zalicza się do tajemnic, można spróbować je jakoś skategoryzować:

-tajemnice potrzebne [zalicza się do nich to co kryją przed nami władze, ważne organizacje i uczeni. Bo lepiej jest czasem po prostu nie wiedzieć...]

-tajemnice niebezpieczne [zatajanie istotnych wiadomości i faktów przed kimś mające na celu chronienie własnego tyłka, zmianę wydarzeń, wyrobienie opinii, wywieranie wpływu na decyzje...itp. Towarzyszy im zwykle ogromny strach przed ujawnieniem prawdy]

-tajemnice niegroźne [kiedy stwierdza się że można coś pominąć lub gdy uzna się że niektóre informacje powinny być znane tylko wybranym osobom. Atutem takich tajemnic jest to że ich znajomość bądź niewiedza nie wpływa w żaden sposób na przebieg wydarzeń]

Wyróżniłabym jeszcze jeden rodzaj tajemnicy, a mianowicie tajemnica-ja. Brzmi dziwnie ale jest nam wszystkim dobrze znana. Chyba każdy człekokształtny zanim coś powie pomyśli, a u większości są jeszcze zachowane jako takie proporcje myśli do słów i czynów. Jaśniej?

Wszyscy przywiązują wagę do opinii innych. Ostrożnie ważymy słowa, zastanawiamy się jak postąpić odpowiednio do danej sytuacji…i to w zasadzie dobrze, bo zwykle robimy to dla innych. Jednak co się z tym wiąże, nie zawsze postępujemy zgodnie z samym sobą. Dlatego też często zachowujemy wiele rzeczy tylko dla siebie. Nasze myśli, opinie, poglądy… „bo i po co to komu wiedzieć?!” -prawda. Jednak z zewnątrz właśnie poprzez zatrzymywanie wyłącznie dla własnej osoby takich wiadomości możemy być odbierani zupełnie inaczej. Właśnie dlatego tak naprawdę każdy z nas jest swoistą tajemnicą dla innych.

Czy można mieć tajemnice przed samym sobą?

Jeżeli by brać pod uwagę to co napisałam wcześniej, tego typu stwierdzenie wydawałoby się być czystą abstrakcją. No bo skoro tajemnica to zatajanie jakiegoś faktu bądź informacji przed kimś – niedoprowadzenie aby niewiedza stała się wiedzą, jak można sprawić ażeby jednocześnie coś wiedzieć i nie wiedzieć?!

Jednak wg mnie możemy być dla siebie tajemnicą. Bo czy wiemy kim będziemy jutro, co zrobimy jeżeli wydarzy się coś niespodziewanego, i w końcu: czy tak naprawdę znamy nas samych?

Wszystkie pytania w tym akapicie pozostawiam bez jednoznacznej odpowiedzi.

Czy posiadanie tajemnic równa się z brakiem szczerości wobec innych?

-Nie, -może…, -raczej tak, -z pewnością…

W zależności od rodzaju tajemnicy odpowiedzi będą różne. Myślę że nie warto się o tym rozpisywać bo wypadałoby rozważać każdy pojedynczy przypadek.

Przyjaźń, a tajemnice…

Powszechnie znana jest prawda, że najwięcej informacji powierzamy właśnie przyjaciołom. W zasadzie to mogłabym i się z tym zgodzić, ale… no ale. Chciałabym opisać pewną tendencję którą zaobserwowałam w życiu. Czyż nie jest tak że kiedy kogoś poznajemy [i chodzi mi tu głownie o osobę płci przeciwnej, którą tak właściwie dopiero chcemy poznać] powierzamy mu wiele tajemnic? Bo zwykle właśnie najłatwiej jest się zwierzyć obcej nam osobie… otworzyć się przed kimś kogo jeszcze nie znamy.

Więc jak to jest w końcu z tym zaufaniem?

Na koniec

Są to tylko i wyłącznie moje przemyślenia, którymi podzieliłam się bez pobierania żadnych opłat od autorów bloga. Mam nadzieję że choć w niewielkim stopniu pomogą poznać tytułową mroczną poddziedzinę naszego życia. Oczywiście równie dobrze możecie stwierdzić że jest to lanie wody o niczym, które sie w dodatku kupy nie trzyma[celowo zawiera wiele niedopowiedzeń]. I zapewne w pewnym stopniu macie rację, humanistą nie jestem. Wolę myśleć niż pisać, a pisanie o tym co myślę przysparza mnie o konwulsje mózgowia gdyż posiadam cholernie mały zasób słownictwa.

Pozdrawiam wszystkich, a dziękuje tym którzy to przeczytali.

14
mar
09

Nic ciekawego.

sobota

Powyższy obrazek (autorstwa Axela, Mistrza Painta) ilustruje moją obecną sytuację. Niby powinienem się cieszyć, bo mam łikend, w którym nawet nie muszę się uczyć, ale czuję się jakbym od paru dni był na niekończącej się stypie.  Help anyone plzzz?

W szkole nic ciekawego się przez ten tydzień nie działo. No może oprócz :

  • kula ziemska, którą otrzymałem miała mały wypadek
  • duża część chłopaków nagle zachorowała, parę dziewczyn pojechało do VII LO, a Mr. Galashinio na polowanie na Azjatki. Zaowocowało to obecnością 11 osób w klasie i przyznać muszę, było fajnie.
  • było zadanie z polskiego, które na dodatek zostało sprawdzone

Na świecie i w internecie też żadnych nowości, nie dostałem życzeń na Dzień Chłopaka (życie jest niesprawiedliwe!!111oneone), nasza-klasa ciągle istnieje, a Zalasowa nie spłonęła.

Na forum klasowym pojawiły się dwie kwestie – wycieczka i impreza na zakończenie gimnazjum. O ile co do tego drugiego cośniecoś ustaliliśmy, wycieczka ciągle leży i kwiczy niczym mój smalec kiedy chce iść na spacer. Tak nie może być! Wiem, że pielgrzymka do Częstochowy pewnie będzie, ale mnie to nie satysfakcjonuje. Jak widać demokracja w 3B nie ma prawa bytu, dlatego ja proponowałbym ustrój zwany zamordyzmem. Niechże samorząd poda jakieś konkretne propozycje i skieruje do ludzi krótkie pytanie – “tak czy nie”. Gdzieś na 3 dni pojechać po prostu wypada. Mi to zwisa czy w góry czy na wieś do Warszawy, byleby z ziomalami. Sprawa jest BARDZO pilna, bo prawdopodobnie wszystkie co lepsze terminy są zajęte.

Kierując się zasadą znanego chińskiego przysłowia (które brzmi “jak nie wiesz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie”), pogoda się nam na Bierzmowanie nie udała.  Ja rozumiem – śnieg jest fajny. Ale fajny jest przez miesiąc oraz wtedy gdy jest ŚNIEG a nie jakieś białe shity padające z nieba. Pada przez 2 godziny, a topnieje 2 tygodnie. Na znak protestu idę spalić śmieci i tonę węgla, wole efekt cieplarniany niż takie byleco.

Ołrajt, ołrajt, wiem że blog to nie miejsce na moje prywatne narzekania (a pamiętajcie dzieci, narzekanie jest be), ale cierpię na Niekończący Się Brak Tematów do pisania. Próbowałem wyciągnąć od kogoś kto był w VII LO jakiś reportażyk, jednak się nie udało. W skrócie – pizza była duża a dupeczki średnie. [ swoją drogą nasze dziewczyny bardzo perfidnie udupiły chłopaków]

Czas zakręcić wode, więcej niech się nie leje. Obiecuję za to że dziś czy jutro pojawi się coś konkretnego, niekoniecznie mojego autorstwa. Stay tuned.
Pozdrawiam,

~Axel

06
mar
09

raport z inwazji 06.03.09

Siedzę zamknięty w ubikacji od około 7 godzin. Ciemno tu. Na papierze toaletowym wycinam litery, które daje psu – on ma to szczęście, że nie wie jakie niebezpieczeństwo czyha za rogiem i wklepuje litery na blog. Chyba nie będzie obciachu, jeśli przyznam, iż naprawdę się boje.

Nadeszli znienacka. Zawsze tak nadchodzą, ale teraz byli szybsi niż przypuszczałem. Odlatywałem właśnie do Krainy Wiecznego Szczęścia (nie, nie powiem wam co w niej jest), dzięki pomocy mr. Flinstona, któremu za to dziękuje. Pokonywałem właśnie orbitę Ziemi, kiedy doszły mnie ich głosy. Najpierw ciche, zwiastujące niepokój, potem coraz głośniejsze, pewniejsze i złowróżebne. Konsternacja moich pobratymców z klasy szybko przerodziła się w paniczny strach. Patrząc na ich twarze nie musiałem pytać, kto jest za ścianą. Wiedziałem to. Nie chciałem tego wiedzieć, ale wiedziałem. Nasza szkoła została najechana przez lubczaków.

Mimo strachu, rozpoczęliśmy gorączkowe przygotowania do odparcia ataku. Co odważniejsi z nas podwinęli rękawy, a mr. Czeczen zmontował znak ostrzegawczy. Zaczynaliśmy odzyskiwać pewność siebie, znalazło się nawet paru samobójców gotowych zaatakować w pojedynkę, gdy lubczoki rozpoczęły jeden ze swoich najgorszych ataków – ich plemienno-godowo-bicioświniowo śpiew, w rytm popularnoobrzydliwej melodii Ciepły ‘i’ Zimny.

Jedna myśl. Jedno cięcie. Może nawet nie poczułbym bólu? Brakło mi odwagi, żeby to zrobić. A szkoda, gdyż najgorsze miało dopiero nadejść.

Dzwonek. Moment prawdy. Podrywam się z miejsca, wybiegam przez drzwi. Może mnie nie zauważyli, nie wiem, przedostałem się do nieświadomych jeszcze zagrożenia kolegów z pierwszych klas. Ich zapach tam nie doszedł, byłem bezpieczny. Stwierdziłem jednak, że powinenem uratować moich braci z klasy, powziąłem więc niebezpieczną wędrówkę wzdłuż korytarza.

Na początku ich nie zauważyłem, gdyż nie ubrali swoich strojów bojowych (gumofilce + skóra z świni). Usiadłem z kolegami, wypatrując zagrożenia. Wtem zauważyłem znak ostrzegawczy mr. Czeczena. Obróciłem się i ujrzałem ich.

Obudziłem się pod drzwiami gabinetu pedagog, kiedy przestałem krzyczeć. Storm był obok mnie, cieszyłem się, że on też przeżył. Dostaliśmy się do Azylu, bezpiecznego za drzwiami klatki schodowej gdzie przeczekaliśmy przerwę wystawiając lubczokom tyłki. Niespodziewanie ktoś otworzył drzwi i powiedział, iż mają być zamknięte. Cóż, całe szczęście, że tamci nie wykorzystali okazji i nie zaatakowali.

Kiedy zaczęła się kolejna lekcja, mogłem stwierdzić, że jesteśmy już bezpieczni. Niestety – kolejny horror dopiero się zaczynał. Myślałem, że piątek to dzień bez matematyki. Myliłem się i jest mi przykro.

Zaczyna brakować mi tlenu, ale Harry mówi, że oni nie wrócą. No cóż, chyba pora wyjść na niezepsute powietrze.

***

Tak, wiem, ten post jest niemalże o niczym.  Wybaczcie, ale obecnie zajmuję się tylko mechaniką, kumplami z zerówki, termodynamiką, psem, elektrostatyką i Stormem. Dla reszty – nie ma mnie i nie mam czasu, sry. Jak już wygram konkurs to napiszę coś wartościowszego. Pozdrawiam,

~Axel

PS Uważam, że to co zrobili dziś Ci ziomale z Lubczy śmierdziało odrobinkę wazeliną. To jest niefajne. Osobiście nic do nich nie mam, ale lubię jak jest śmiesznie i lubię swoich kolegów. Zalasowa ftw!


01
mar
09

koniec feeeerii + parę spraw organizacyjnych

Basta, the end, die Ende, Fin, skończyło się. Koniec dwóch tygodni nie robienia niczego konkretnego i słodkiego obijania się – od jutra wszyscy zgodnie pakują tornistry, ubierają mundziorki oraz ruszają do szkoły.

Ja sam mam trochę mieszane uczucia. Z jednej strony cieszę się, że wracam do kolegów i robienia sobie jaj przez 6 godzin, ale z drugiej – jestem przerażony nadchodzącym tygodniem i wyzwaniom, które muszę w nim pokonać. Czy jestem zadowolony z ferii? Tak. Pierwszy tydzień minął trochę pod patronatem szkoły (nie wiem jak tam te rozgrywki sportowe wyglądały, więc nie skomentuję czy warto było przychodzić), w drugim bardzo przyjemnie marnowałem czas i ruszyłem wreszcie tyłek na dwór.

Ferie miały zapewnić nam niezbędny do prawidłowego funkcjonowania odpoczynek, dzięki któremu z zapałem i ochotą ruszymy do szkoły. Mi tam na odpoczywanie wystarczy niecały tydzień, ponadto  wątpie w szczere chęci moich kolegów co do wracania do przybytku wiedzy.

Chciałem jakoś uczcić ten wyjątkowy dzisiejszy dzień (zakończenie laby), ale niestety z przyczyn czysto ludzkich, nie wyszło. W zamian za to obiecuję jeszcze dziś uaktualnić najkrótszy wpis na blogu oraz wieczorkiem może skombinujemy ze Stormem jakąś paczkę “na poprawę humoru”.

A Tobie jak minęły ferie?

*miejsce na zmianę tematu*

Zastanawialiśmy się ostatnio, w którym kierunku kształtować blog. Jak narazie mieszają się tutaj zarówno wpisy dotyczące szkoły (których oczywiście podczas ferii jest trochę mniej) i nasze luźne, zalatujące filozofią spostrzeżenia na świat. Kiedy zapytałem jednego z moich kolegów o to, na czym bardziej powinniśmy się skupić, padła odpowiedź “szkoła, gdyż wszystkich bardziej interesuję to, że xxx oddaje się przyjemnościom fizycznym (musiałem tutaj zastosować eufenizm) z trzynastolatką”.  Poniekąd jest to prawda, ale musimy tutaj rozpatrzyć ważne słowo – target.

Targetem (czyli celem, domyślnymi odbiorcami) bloga są ludzie ze szkoły. Problemem jest to, że w szkole są różni ludzie, niektórzy rozumieją nasze podejście, a nasze posty o życiu się im podobają, a innym nie. Z ciekawości podesłałem link paru odrobinę starszym osobom z zewnątrz – posty niezwiązane ze szkołą spotkały się z aprobatą.

Nie ukrywam, że pojawił się pomysł pewnego podziału lub rozbicia bloga na dwie części – jedną dotyczącą stricte szkoły, drugą – życia i spraw ze szkołą niezwiązanych. Głównym powodem jest właśnie target : każdy znajdzie to co chce, jedni na jednym, drudzy na drugim blogu. Póki co, pogódźcie się z obecną formą. Jedno, co się nie zmieni – jeśli nie masz dystansu do siebie i życia, nie kumasz zdań złożonych dot. czegoś więcej niż najpotrzebniejsze sprawy albo ściana tekstu, który trzeba przeczytać, Cię przytłacza – jedno jest pewne. Nic co wyprodukujemy Ci się nie spodoba, więc możesz już zamknąć to okno i wrócić do naszej-klasy. Pozdrawiam,

~Axel

PS Na bocznym panelu pojawiły się “najnowsze komentarze”. Ten panel ułatwi Wam trochę rozmowy jakie prowadzicie. Odnośnie komentarzy do tego postu – proszę o podsumowanie ferii oraz co sądzicie o (przyszłości) blogu. Jak zwykle – nie poparte argumentami rzucanie mięsem będzie karane.

24
lut
09

pozytywny wpis – co jest w życiu fajne?

Niedawno ktoś zwrócił mi uwagę, że w sumie na blogu nie ma żadnych “pozytywnych” tekstów. Trudno mi się z tym nie zgodzić.  Jeździłem po naszej-klasie, po gimnazjalnych miłostkach, po analfabetyźmie i po byciu życiowym frajerem. Storm z kolei pojechał po trendach panujących w muzyce i życiu. Patrząc na to z boku, stwierdzić by można, że ciągle narzekamy. Jak już wiecie, narzekanie to zUo, dlatego dziś napiszę o tym, co w życiu jest po prostu fajne i przyjemne.

Przeprowadziłem szybciutki wywiad wśród znajomych dostępnych na gadu-gadu. Na szybkie pytanie “co jest w życiu fajne?” padały odpowiedzi : dupeczki, fajne dziewczyny, ładne dziewczyny, towarzyskie dziewczyny, fajne, ładne i towarzyskie dziewczyny, ruchanie, kasa, rap, Metallica, pornusy, dziewczyny, gry, Storm, dowcipy, taniec, szkoła, młodość, niespodzianki i nieznajomość jutra oraz osiąganie postawionych celów. Sam dodam do tego przyjaźń i piękno.

Nie trzeba być Sherlokiem żeby zauważyć, że najwięcej odpowiedzi pochodzi od facetów :) .

Dziewczyny (i wszystkie pochodne) – cóż, nie mogę temu zaprzeczyć. Dominująca większość ankietowanych podawała to na pierwszym miejscu. Sam jestem samcem i wątpie czy moje życie miałoby jakikolwiek sens bez kobiet. Jedna ważna sprawa chłopaki – dziewczyna to coś więcej niż tyłek i piersi (podobno). Niektóre potrafią nawet myśleć tak dobrze jak my. (kiedyś zedytuję post z pięcioma słowami).

Pieniądze – nie wiem co za frajer stwierdził, że nie dają szczęścia. Niestety bez tych papierków z głowami nieżyjących królów ciężko się obejść. Jednak tak naprawdę, nie jest ważny szmal, a to na co możemy go wydać. Tak czy siak, forsa celem życia być nie powinna, więc nie będę rozstrząsać jej przydatności.

Muzyka – każdy ma tam jakiś swój gust, jedni lepszy drudzy mniej. Mi muzyka po prostu umila życie, ale nie czuję się jakimś pasjonatem. Oczywiście dopóki sam nie zacznę koncertować, jednak wszystko w swoim czasie ^^.   Czy mogę wyobrazić sobie życie bez muzyki? Myślę, że tak.

Taniec – ludzi, dla których taniec znaczy więcej niż poskakanie prawiedorytmu na dyskotece, jest chyba mało. Dobry taniec nie jest zły, ale nie jestem z tych, którzy przez poruszanie się na parkiecie “wyrażają siebie”. Potańczyć na jakiejś imprezie jest fajne i na tym zostańmy.

Gry – temu, który odpowiadał chodziło chyba o komputerowe, ale mój Monopoly z pokemonami ciągle jest fajny. Gry komputerowe to chyba najdoskonalsza rozrywka dla jednej osoby jaką wymyślono (pomijam robótki ręczne). Ostatnio gram coraz mniej, niezmiernie mnie to cieszy. Gry wieloosobowe, w tym różnorakie sporty są nieporówywalnie bardziej ważne. Kazdy samiec ma wrodzony instynkt walki i udowadniania, że to on jest najlepszy. Z racji tego, iż w naszym ugrzecznionym społeczeństwie nie ma miejsca na  bezpośrednie nawalanie, w sportach możemy się wyładować i udowodnić swoją wyższość.

Storm – oj, sry, jakiś błąd się wkradł, to się nie liczy.

Dowcipy – tak, bez tego i dużego dystansu do otaczającego mnie świata, pewnie już wąchałbym kwiatki od spodu. Śmiech jest niezmiernie pomocny w utrzymywaniu zdrowia psychicznego. Niestety, ludzie potrafią wszystko zepsuć, dlatego ostrzegam – jeśli myślicie, że coś jest śmieszne, to zapytajcie się kogoś czy też tak uważa, a dopiero potem oznajmiajcie światu swój genialny żart. Oczywiście, śmianie się z kogoś jest wskazane tylko do pewnego stopnia :) .

Szkoła – nie, chyba nie chodziło tutaj o naukę. Szkoła to po prostu idealnie miejsce do dwóch rzeczy – robienia sobie jaj (patrz wyżej) i przebywania z przyjaciółmi/kolegami. (patrz dużo niżej).

Młodość – najpewniej zaczniemy to doceniać, kiedy to stracimy. Co jest fajnego w młodości, oprócz erekcji na zawołanie? Nikt jeszcze nie traktuje nas naprawdę poważnie, dzięki temu możemy czasem “poświrować pawiana” jak to się mówi w Zalasowej. Dużo energii, to chyba największa zaleta.

Co przyniesie jutro? – brzmi skomplikowanie, ale to ciekawa odpowiedź. Monotonia jest wrogiem życia. Ważne jest to, żeby codziennie odkrywać coś nowego, dać się zaskakiwać. Rutyna jest nudna, a wszystko co nudne jest niefajne. Starajmy się robić wszystko, by żyć tak, jak się żyć powinno – barwnie.

Dążenie do czegoś – związane z powyższym. Najprościej mówiąc, życie musi mieć sens, inaczej jest do dupy. Nigdy nie osiągniesz ideału, ale ciągle powinieneś do niego dążyć. Jeśli stwierdzasz, że żona jest już brzydka, pracy nie zmienisz, a zaciągnięte kredyty nie pozwolą na żadne nowości, przynajmniej postaraj się, żeby Twoje dziecko miało lepiej.

Przyjaźń – to temat na cały artykuł. Bardzo ciekawe są jednak różnice w tym, jak przyjaźnią się dziewczyny, a jak faceci. U nas jest prosto, albo kogoś lubimy i możemy z nim gadać, albo mamy przyjaciół których traktujemy niemal jak braci, albo mamy wrogów, których po prostu likwidujemy (czyt. spuszczamy !@#$%^&*).  Jak zaobserwowałem u dziewczyn, one albo jakiejś dziewczyny nie lubią, czego oczywiście nie okazują wprost, (może mała doza ignorancji), albo kogoś lofficiają. To ostatnie zaczyna przybierać chore formy na naszej-klasie, gdzie co druga dziewczyna kocha co drugą.

Piękno - które przybiera różne formy. Tak, wiem, najpiękniejszą są kobiety, ale o tym gdzie indziej, jak już pisałem. Raczej chodzi mi o piękno…świata. Czy to architektury, czy natury. Z tym wiążą się podróże, dla niektórych osób niemal stanowiące sens życia. Po prostu według mnie, głupio byłoby umrzeć nie wiedząc na jak pięknym świecie się żyło.

Na tym lista się kończy, co nie znaczy, że to wszystko dla czego warto żyć. Wy też pewnie się kończycie, czytając ten trochę przynudnawy art, dla tego pocieszę was – szykuje się grubszy post Storma, więc stay tuned. Pozdrawiam,
~Axel




 

Maj 2012
P W Ś C P S N
« lip    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Weszło tu już

  • 10,899 frajerów :)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.