Archiwum kategorii 'Zalasowa'

05
kwi
09

żyć i umierać w… hasioku?!

Jeżeli poziom Twojej inteligencji przekroczył już próg 25 to powinieneś już dawno wiedzieć, że dziś będzie o zacnej podróży na targi szkół ponadgimnazjalnych w Tarnowie. Jako iż nie każdemu przyszło przeżyć to co my sami przeżyliśmy postaram się pokrótce przedstawić minione fakty.

3 kwietnia 2009 roku, klasy 3 Gimnazjum wybrały się pomarańczowym hasiokiem (lub bardziej oficjalnie: pomarańczowym, luksusowym autokarem o pojemności za małej o 10 miejsc) na targi szkół, które mają się odbyć na przedmieściach Zalasowej (tj. w Tarnowie). Początek standardowy: kierowca chcąc pokazać na co stać jego sprzęt włącza ogrzewanie, a wszyscy otwierają okna co by się nie udusić. Na każdym zakręcie spod naszych nóg wydobywają się coraz to piękniejsze melodie (nie! to nie jest skrzypienie!). Niestety na jednym z zakrętów struna pierdolnęła (co było poprzedzone przez fakt tupnięcia Galasa) i słuchana przez wszystkich melodia przemieniła się w brzydki (i śmierdzący zarazem) odgłos spadającego samolotu (BBBZZIIUuuuuuuuuuuuuuuuu!). Autobus zatrzymał się, lecz kierowca nie zaobserwował nic godnego uwagi, więc ruszamy dalej i po 300 metrowej przejażdżce mechanicy z Dolc odkryli że wysiadł… resurrr! Wszyscy wypad z autobusu, a kierowca pojechał sam. Wylądowaliśmy na zadupiu bez perspektyw. Jedni mieli nadzieję w przejeżdżającej do elektrowni latarce, drudzy zaś uzyskali niepotwierdzone informacje, że wypadek z autobusem to tak naprawdę spisek Marka (co głosił znak drogowy). Nieprzerażeni ubiegłymi wydarzeniami czekamy na zbawienie, które przybyło… w kolejnym pomarańczowym hasioku :| . Wsiadamy lecz autobus nie wydaje już pięknych melodii, ale przynajmniej ogrzewanie dalej działa. Szczęśliwie docieramy na miejsce (tj. targi) i idziemy na nudne “wykłady”.

Na wykładach nie było nic zbytnio ciekawego, prócz pani gadającej to co już dawno wiemy. Co wiemy? To że kompetencje to poważna sprawa i naprawdę musimy się do nich przyłożyć, że wybór szkoły jest bardzo ważny, bo od niego może zależeć nasza przyszłość itd. itd. Jedyną interesującą rzeczą były wymiary pani wykładającej…

Na samych targach było trochę lepiej. Była muza, był dancefloor i nawet ciasteczka były! Niektórym nawet udało się nawiązać nowe znajomości. Nikt o swoich wymarzonych szkołach informacji nie zbierał. Jedyną rzeczą jaką wszyscy zbierali to ulotki, które są jakże ważne i zawierają bardzo cenne informacje.

Powrót był również ciekawy. W Skrzyszowie połowa ulotek skończyła jako samoloty (tyle że w formie materiału na samolot), a w Szynwałdzie pan w garniturze próbował zrobić nam fotkę swoim wypasionym Słonym Eriksonem K69.

Czy jestem zadowolony z podróży? Myślę że tak. Było zabawnie, zjadłem trochu ciasteczek i ogółem nie było źle. Jedyną wadą był fakt, że wróciliśmy dużo później niż powinniśmy, ale nie będę już o to płakać.

Pozdrawiam
~Storm

31
sty
09

Mały Jaś i Wielki Brat czyli…

O postępie i modernizacji słów kilka.

Postęp trwa nieustannie. Gmail z każdą sekundą dodaje nowe bajty pojemności do Twojej skrzynki, w naszych grach już nie widać pikseli, a telefony komórkowe już nie są telefonami tylko czymś co potrafi dzwonić i oprócz tego ma 1236931 innych funkcji. Nie, nie żebym narzekał czy coś – w końcu gdyby nie idąca do przodu technologia i postęp cywilizacyjny moja partnerka życiowa miałaby owłosione nogi.

Do czego zmierzam? A no do tego, że powoli mamy przerost formy nad treścią.  Nie będę tu pisać epopei, skupię się tylko nad naszą Małą Ojczyzną.

Tak zapytam może – ilu z was umie grać w tenisa i ma do tego sprzęt? Ja też nie umiem. Ale będzie kort tenisowy, no bo coś być musi. Czy czujecie się niebezpiecznie w szkole? Czy potrzebujecie stałej ochrony i kontroli by poczuć się komfortowo i wiedzieć, że Pan Prezes Was nie puknie? Ja też nie. Jednakże, oczywiście dla naszego dobra, przełożeni usilnie starają się nam to zagwarantować. Do rzeczy – najpierw na cel bierzemy nową salę gimnastyczną.

Start prac nad tym szlachetnym projektem miał się odbyć już dawno. Niestety, z przyczyn niezależnych od naszej dyrekcji, misterne konstrukcje rusztowań (“OSTROŻNIE BO SIĘ ZAWALI!”) i ogrodzeń pojawiły się bardzo niedawno. Troszkę to źle pomyślane, że roboty zaczynają się w zimie, kiedy śnieg na polu i robić cokolwiek dość trudno. Cóż, kiedyś zacząć jednak należy, więc no problemo. Gnębi mnie tylko jedna rzecz – NA KIJ TYLE TEGO OGRODZENIA?! :) Tak, wiem, żale się, ale musiałem to z siebie wyrzucić. Teraz oczywiście z racji śniegu nie zostanie zrobione nic, ale Mały Jaś musi dyndrać do szkoły 3 razy dłużej niż wcześniej. (BTW. “Prace na wysokościach” wymiata!) A na polu takie zimno…Jak Jaś się spóźni i obniżą mu zachowanie to Mr Axel będzie bardzo, bardzo zły.  Szkoda, że nowej sali gimnastycznej nie doczekamy, może zrekonpensowałaby straty.

Gwóźdź numer dwa dzisiejszego wykładu – monitoring. W zamierzeniu miał służyć naszemu bezpieczeństwu i odstraszać potencjalnych morder… wandali. Jak na razie żadnych poważnych wypadków nie było, aby to cudo okazało się pożyteczne. Wielki Brat widzi, że nie umyłeś rączek po sikaniu, widzi też którą dziewczynę macasz w szatni i jakie szmaty puszczasz na wfie. Widzi, ale po kiego grzyba? Sam sobie zadaję to pytanie. Nie specjalnie mi te kamerki przeszkadzają, ale kilka tysięcy zostało chyba kiepsko zainwestowanych.

Wszyscy chyba wiemy, kto jest odpowiedzialny za te ulepszenia, ale o tym w innym artykule. UWAGA -> autorem nowego loga bloga jest Mr CzeCzen, któremu bardzo dziękujemy oraz zapraszamy na jego stronę http://www.czeczen.szu.pl Pozdrawiam

~Axel




 

Maj 2012
P W Ś C P S N
« lip    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Weszło tu już

  • 10,899 frajerów :)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.